środa, 14 marca 2012

Produkty całkiem niedozwolone.

    Tym razem pod lupę wezmę produkty całkowicie niedozwolone. Muszę się ich wystrzegać i bronić się przed nimi rękami i nogami. Myślę, że tak naprawdę nie jest to niezmiernie trudne - przecież mam cel, motywację, a te produkty nie są niezbędne do życia. Część z nich nie jest nawet smaczna! Korzysta się z nich raczej z lenistwa, albo usprawiedliwia się brakiem czasu. A to już są wymówki.

 Lista produktów NIEdozwolonych prezentuje się następująco:
- czekolada i produkty czekoladopodobne oraz czekoladopochodne
- słone przekąski (czipsy, paluszki, orzeszki, krakersy, itp.)
- orzechy, pestki dyni i inne naturalne, ale wysokokaloryczne przekąski
- cukier w "tradycyjnej" postaci (kryształ, puder, etc.)
- produkty gotowe (sosy, zupki, itd. i oczywiście wszelkie fast foody)
- wysokotłuszczowy nabiał (śmietana, sery, mleko, itp.)
- tłuste mięso, wędliny i ryby
- dodatki (keczup, majonez, dressingi)
- napoje słodzone i gazowane (z ewentualnym wyjątkiem wody mineralnej)

    Patrząc na tą listę aż się zastanawiam dlaczego W OGÓLE niektóre z tych rzeczy się jada? Z jednej strony są niby dobre, ale z drugiej np. kanapka z majonezem zawsze smakuje tak samo, niezależnie od tego co oprócz tego majonezu na niej jest! Wiem, że sam w sobie jest dobry, ale czy naprawdę każda kanapka musi smakować identycznie? Produkty gotowe - przecież są 1000 razy gorsze od tych, które przygotujemy sami. Dlaczego więc lenistwo tak często bierze górę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz